Wycieczka do Magurskiego Parku Narodowego

W dniach 3 – 7 września 2014 rokuprzedstawiciele wszystkich kół terenowych naszego Oddziału SITLiD uczestniczyli w kolejnym wyjeździe poznawczym – do Magurskiego Parku Narodowego, z jednodniowym wyjazdem na Słowację.

Odwiedzili także Nadleśnictwa Dukla i Rymanów.

W Nadleśnictwie Dukla uczestnicy wyjazdu zapoznali się z gospodarowaniem w lasach pobitewnych, byli także w Leśnym Ośrodku Nasiennym, przy którym funkcjonuje izba edukacji leśnej. Ponadto zwiedzili cmentarze wojenne poległych w operacji dukielsko-preszowskiej z czasów II wojny światowej oraz z walk o przełęcz Dukielską w czasie I wojny światowej. Odwiedzili cmentarze w Grabie, Krempnej, Desznicy, Gładyszowie, Regietowie, chętni do pieszych wycieczek weszli na Górę Cergową.

Nadleśnictwo Rymanów zaprezentowało metody i formy prowadzonej edukacji leśnej społeczeństwa na terenach górskich. Uczestnicy wyjazdu zapoznali się także z problematyką zagospodarowania lasów uzdrowiskowych, sposobami godzenia funkcji produkcyjnych z funkcjami społecznymi.

Drugi dzień pobytu w Beskidzie Niskim to wyjazd na Słowację – poznanie metod gospodarowania w lasach górskich Słowacji, wizyta w miasteczku Bardejov, w skansenie w Svidniku, Medzilaborce – muzeum Andy Warhola, powrót do miejsca zakwaterowania przez Komańczę.

Ostatni dzień pobytu w Beskidzie Niskim to Magurski Park Narodowy, gdzie można było porównać prowadzenie gospodarki leśnej w Lasach Państwowych i lasach położonych w parku narodowym (przebudowa drzewostanów z ukierunkowaniem na hodowlę jodły i jawora, ochrona przed zwierzyną). Ponadto zwiedzanie licznych drewnianych cerkwi – w Tylawie, Kotani, Krempnej, Sękowej i Komańczy. Chętni weszli na górę Rotunda z cmentarzem wojennym na szczycie.

Beskid Niski, Bieszczady… Ziemia tragiczna. Mieszkańcy naszego regionu powinni ten tragizm rozumieć. Dlaczego?

Całe wieki te niezbyt wysokie góry były puste – jak nasz pas wielkich puszcz. Oddzielały od siebie wrogie sobie ludy – jak u nas puszcze. Przez kilka przełęczy wiodły tylko szlaki handlowe, po których wędrowali kupcy, ale i rozbójnicy. Zawsze leżały na peryferiach państw więc prawo rzadko tam docierało.

Kiedy pojawiło się tam więcej ludzi – ok. XV w. – pojawiła się cała gama języków, religii, stanów społecznych. Przychodzili z północy, południa, wschodu i zachodu.W małych, lokalnych społecznościach ludzie nauczyli się współżyć, ale nigdy nie pasowali do wielkiej polityki, do „wielkiego świata”. Tylko że ten „wielki świat” przychodził do nich. Kazano im być Polakami, Ukraińcami, Słowakami. Rzymskimi katolikami, prawosławnymi lub unickimi. A oni? Czy zawsze wiedzieli, kim są?

Kościoły walczyły o wiernych. Państwa walczyły o ziemię, pola i lasy, o kontrolę nad szlakami handlowymi. Przetaczały się przez tę ziemię wojny – i każda z nich pozostawiała zgliszcza, wyludnione wsie i cmentarze. Wojska wracały po skończonych wojnach do domu – a ci, co przeżyli, Łemkowie, Bojkowie – po prostu mieszkańcy – na nowo budowali życie.

Dwie ostatnie wojny pozostawiły po sobie na tym niewielkim przecież terenie setki tysięcy mogił na kilkuset cmentarzach. Wiele z nich było kiedyś wręcz dziełami sztuki, ale zawieruchy dziejowe sprawiły, że ziemia ta wyludniła się i pamięć o nich zanikła. Zaangażowanie wielu pasjonatów sprawiło, że wracają do ludzkiej pamięci, przywracany jest ich kształt z dawnych czasów. Wracają do ludzi również kształty utrwalonych tradycją budowli sakralnych – drewnianych kościółków, cerkwi różnych wyznań. Jak przez wieki – wraca życie.

Zobaczyliśmy tę ziemię od jej tragicznej strony, ale ma ona i inną twarz. Jesienią jest bajecznie kolorowa, zimą może dać przedsmak arktycznych wędrówek pustymi przestrzeniami. Może niektórzy z nas tam powrócą?…

Andrzej Sobania

« 2 z 3 »